W ostatnich dniach Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) ujawniła informacje o udaremnionej próbie zamachu na prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego.
Atak miał zostać przeprowadzony z terytorium Polski, a jego organizacja miała związek z rosyjskimi służbami specjalnymi. To kolejny dowód na nieustające zagrożenie, z jakim zmaga się ukraińska głowa państwa.
Atak planowany na lotnisku w Rzeszowie
Według doniesień SBU, główny zamach miał zostać przeprowadzony na lotnisku Rzeszów–Jasionka, gdzie często lądują samoloty z ukraińskim prezydentem. Do planowania zamachu zatrzymano emerytowanego polskiego żołnierza, który współpracował z rosyjskimi służbami (FSB). Plan zakładał wykorzystanie drona lub snajpera w trakcie wizyty Zełenskiego.
Drugi plan zamachu w samym sercu Kijowa
SBU poinformowała także o drugiej próbie – tym razem wewnątrz struktur ochrony prezydenta w Kijowie. Funkcjonariusze odpowiedzialni za bezpieczeństwo głowy państwa mieli współpracować z FSB i planowali zamach w kancelarii prezydenta. Ich działania zostały w porę wykryte i udaremnione.
Polska i Ukraina wspólnie przeciwko zamachowi
Operacja udaremnienia zamachu była efektem ścisłej współpracy ukraińskiej SBU i polskiej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). W wyniku działań służb, osoby odpowiedzialne za próbę zamachu zostały zatrzymane, a śledztwo w sprawie trwa. Zatrzymanemu Polakowi grozi do 8 lat więzienia za działalność szpiegowską i próbę zamachu na przywódcę innego państwa.
Co dalej?
Zamach na prezydenta Ukrainy, zaplanowany z terytorium Polski, pokazuje skalę i powagę zagrożenia ze strony rosyjskich służb. Władze Ukrainy i Polski apelują o czujność oraz dalsze wzmacnianie współpracy wywiadowczej i kontrwywiadowczej.
