Ceny paliw ponownie budzą niepokój kierowców. Chociaż ropa na światowych giełdach tanieje trzecią sesję z rzędu, jej notowania nadal przekraczają 100 dolarów za baryłkę. Sytuacja pozostaje niepewna, ale pojawiły się pierwsze sygnały, że gwałtowny wzrost cen może przynajmniej na chwilę wyhamować.

Ceny paliw pod presją. Ile kosztuje ropa?
W piątek 18 września rano baryłka ropy Brent kosztowała około 104 dolarów, a amerykańskiej ropy WTI około 101,20 dolara. Oba gatunki potaniały o mniej więcej 0,7 procent. Był to trzeci kolejny dzień spadków, jednak ceny nadal utrzymywały się powyżej psychologicznej granicy 100 dolarów.
Rynek uspokoiły informacje, że Arabia Saudyjska może w najbliższych dniach częściowo przywrócić przepustowość uszkodzonego rurociągu Wschód–Zachód. Wcześniejsze ataki na infrastrukturę oraz wstrzymanie załadunku surowca w porcie Yanbu wywołały obawy o ograniczenie dostaw i podbiły notowania ropy w okolice najwyższych poziomów od czterech miesięcy.
Niebezpieczeństwo nie zniknęło. Transport ropy przez region nadal jest ryzykowny, a sytuacja na Bliskim Wschodzie może szybko się zmienić. Każda kolejna informacja o ataku, zamknięciu szlaku transportowego lub ograniczeniu dostaw może ponownie podnieść ceny surowca.
Czy ceny paliw w Polsce mocno wzrosną?
Ropa powyżej 100 dolarów zwiększa presję na ceny paliw, ale nie oznacza automatycznie, że benzyna i diesel od razu podrożeją na każdej stacji. Cena przy dystrybutorze zależy od wielu elementów, a zmiany na światowych giełdach pojawiają się na stacjach z opóźnieniem.
Na końcową cenę wpływają między innymi:
- notowania ropy naftowej,
- ceny gotowej benzyny i oleju napędowego na rynku europejskim,
- kurs dolara wobec złotego,
- koszty transportu oraz ubezpieczenia dostaw,
- ceny hurtowe w krajowych rafineriach,
- podatki, opłaty i marże sprzedawców.
Szczególnie ważny jest rynek gotowych produktów rafineryjnych. Nawet gdy sama ropa tanieje, diesel może pozostawać drogi, jeżeli europejskie rafinerie produkują go za mało albo występują problemy z transportem i dostępnością surowca.
Pierwszy sygnał stabilizacji w Polsce
Najnowsze dane z 18 września przyniosły ostrożnie optymistyczną wiadomość. Średnia hurtowa cena oleju napędowego w oficjalnych cennikach producentów obniżyła się do około 9,23 zł za litr brutto. Dzień wcześniej wynosiła około 9,30 zł.
W hurcie benzyna Pb95 kosztowała około 7,84 zł za litr brutto. Niewielka obniżka cen diesla może oznaczać, że fala gwałtownych podwyżek zaczyna wyhamowywać. Nie gwarantuje jednak natychmiastowych obniżek na stacjach, ponieważ sprzedawcy uzupełniają zapasy w różnych terminach i stosują różne marże.
W poprzednim tygodniu kierowcy płacili przeciętnie około 7,89 zł za litr benzyny Pb95 i 8,76 zł za litr oleju napędowego. Największa presja dotyczyła diesla, którego średnia cena przekroczyła wcześniejsze rekordowe poziomy.
Dlaczego diesel może pozostać drogi?
Ceny paliw nie zawsze poruszają się w tym samym tempie. Olej napędowy jest obecnie szczególnie narażony na wzrosty ze względu na ograniczoną dostępność gotowego produktu, wysokie koszty dostaw i napięcia na najważniejszych szlakach handlowych.
Diesel jest potrzebny nie tylko kierowcom samochodów osobowych. Korzystają z niego firmy transportowe, rolnicy, budownictwo oraz wiele gałęzi przemysłu. Wysoki popyt przy ograniczonej podaży może utrzymywać jego cenę na podwyższonym poziomie, nawet jeżeli ropa zacznie stopniowo tanieć.
Co mogłoby zatrzymać podwyżki cen paliw?
Najważniejszym czynnikiem będzie przywrócenie stabilnych dostaw z Arabii Saudyjskiej i uspokojenie sytuacji w rejonie Cieśniny Ormuz oraz Morza Czerwonego. Jeżeli transport ropy wróci do normalnego poziomu, część premii za ryzyko może zniknąć z notowań.
Polskim kierowcom pomógłby również silniejszy złoty. Ropa jest rozliczana w dolarach, dlatego korzystny kurs polskiej waluty może częściowo ograniczyć wpływ wysokich cen surowca. Znaczenie będą miały także notowania gotowych paliw w Europie oraz decyzje krajowych producentów dotyczące cen hurtowych.
Ceny paliw – czego mogą spodziewać się kierowcy?
Na razie nie można jednoznacznie stwierdzić, że ceny paliw czeka kolejny gwałtowny skok. Spadek notowań ropy przez trzy kolejne dni oraz pierwsza korekta hurtowej ceny diesla w Polsce dają nadzieję na stabilizację.
Ryzyko nadal jest jednak wysokie. Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie ponownie zakłóci dostawy, ropa może szybko zdrożeć, a wraz z nią wzrośnie presja na benzynę i olej napędowy. Najbliższe dni pokażą, czy obecne spadki są początkiem trwalszego uspokojenia, czy jedynie krótką przerwą w podwyżkach.
