Dokładnie 2 września 1666 roku mieszkańców Londynu obudził ogień, który w ciągu kilku dni zmienił miasto nie do poznania. Wielki Pożar Londynu strawił tysiące domów, kościoły i najważniejsze budynki ówczesnej stolicy. Katastrofa rozpoczęła się niepozornie – w niewielkiej piekarni przy Pudding Lane.

W 2026 roku przypada 360. rocznica jednego z najbardziej dramatycznych wydarzeń w historii Londynu.
Pożar rozpoczął się w środku nocy
Wielki Pożar Londynu wybuchł w nocy z 1 na 2 września 1666 roku w piekarni Thomasa Farrinera, piekarza króla Karola II. Budynek znajdował się przy Pudding Lane, niedaleko dzisiejszego London Bridge.
Według informacji publikowanych przez The Monument po zakończeniu pracy piece nie zostały właściwie wygaszone. Wysoka temperatura i iskry miały doprowadzić do zapalenia się drewnianego domu.
Rodzina piekarza zdołała uciec przez okno i przedostać się do sąsiedniego budynku. Jedna z pracownic nie wydostała się jednak z płonącego domu.
Nikt nie przypuszczał wówczas, że niewielki pożar piekarni zapoczątkuje katastrofę, która na zawsze zmieni Londyn.
Dlaczego ogień rozprzestrzeniał się tak szybko?
Londyn w XVII wieku wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie. Większość domów była zbudowana z drewna, a budynki stały bardzo blisko siebie. Ich górne piętra często wystawały nad wąskie ulice i niemal stykały się z domami po przeciwnej stronie.
Lato 1666 roku było wyjątkowo suche. Drewniane ściany, dachy i zgromadzone w budynkach towary łatwo zajmowały się ogniem. Silny wiatr przenosił płomienie oraz rozżarzone fragmenty materiałów na kolejne ulice.
W mieście nie istniała zawodowa straż pożarna. Mieszkańcy próbowali walczyć z żywiołem przy użyciu wiader z wodą, prymitywnych pomp i długich haków służących do burzenia płonących budynków.
Władze początkowo zlekceważyły zagrożenie
Jedną z metod zatrzymania pożaru było wyburzanie domów znajdujących się na jego drodze. Powstała w ten sposób pusta przestrzeń miała uniemożliwić płomieniom przedostanie się na kolejne budynki.
Władze miasta zbyt długo zwlekały jednak z podjęciem tej decyzji. Obawiano się roszczeń właścicieli zburzonych nieruchomości. Kiedy rozpoczęto wyburzanie, pożar był już niezwykle trudny do opanowania.
Silny wiatr powodował, że płomienie przeskakiwały ponad utworzonymi przerwami. Dopiero po kilku dniach, gdy wiatr osłabł i zburzono więcej budynków, udało się zatrzymać żywioł.
Mieszkańcy uciekali nad Tamizę
Przerażeni londyńczycy zabierali najcenniejsze przedmioty i kierowali się w stronę Tamizy. Ci, których było na to stać, wynajmowali łodzie i próbowali wywieźć swój dobytek w bezpieczne miejsce.
Inni uciekali poza mury miasta, między innymi na pola Moorfields, gdzie powstawały prowizoryczne obozowiska dla osób pozbawionych domów.
Ogień był widoczny z wielu kilometrów. Dym zasłaniał niebo, a gorąco miało być odczuwalne nawet po drugiej stronie rzeki.
Samuel Pepys zakopał ser i wino
Jedną z najważniejszych relacji z katastrofy pozostawił Samuel Pepys, urzędnik państwowy i autor słynnego pamiętnika.
Obserwował pożar z bliska, opisywał uciekających mieszkańców i przekazał wiadomość o skali zagrożenia królowi Karolowi II. Obawiając się utraty własnego domu, kazał zakopać w ogrodzie najcenniejsze rzeczy.
Wśród nich znalazło się wino oraz duży krąg parmezanu, który w XVII wieku był drogim i luksusowym produktem. Ta niezwykła historia stała się jedną z najbardziej znanych ciekawostek związanych z Wielkim Pożarem Londynu.
Ile domów zniszczył Wielki Pożar Londynu?
Pożar trwał przez cztery dni. Według oficjalnej historii The Monument zniszczył około 86 procent zabudowy City of London, a dach nad głową straciło około 130 tysięcy osób.
Wśród zniszczonych obiektów znalazły się:
- ponad 13 tysięcy domów,
- 85 kościołów,
- budynki miejskie i siedziby cechów,
- sklepy oraz magazyny,
- dawna katedra św. Pawła.
Łącznie spłonęła około jedna trzecia wszystkich budynków znajdujących się w ówczesnym Londynie.
Czy naprawdę zginęło tylko kilka osób?
W oficjalnych dokumentach odnotowano niewielką liczbę ofiar śmiertelnych. Historycy podkreślają jednak, że rzeczywista liczba mogła być znacznie większa.
Rejestry z XVII wieku były niepełne, szczególnie w przypadku osób biednych, bezdomnych i niezidentyfikowanych. Temperatura była tak wysoka, że część szczątków mogła nigdy nie zostać odnaleziona.
Dlatego często powtarzane twierdzenie, że w katastrofie zginęło zaledwie kilka osób, należy traktować ostrożnie.
Pożar zakończył epidemię dżumy?
Popularna legenda głosi, że Wielki Pożar Londynu zakończył epidemię dżumy, niszcząc szczury i pchły przenoszące chorobę.
To jednak duże uproszczenie. Epidemia, która w 1665 roku zabiła dziesiątki tysięcy mieszkańców, zaczęła wygasać jeszcze przed pożarem. Ogień objął głównie centrum miasta, podczas gdy wiele obszarów najbardziej dotkniętych chorobą znajdowało się poza jego zasięgiem.
Pożar mógł zniszczyć część zanieczyszczonych budynków, ale nie ma dowodów, że to właśnie on zakończył epidemię.
Londyn został odbudowany z cegły i kamienia
Katastrofa stworzyła możliwość przebudowy miasta. Wprowadzono nowe przepisy, które wymagały używania cegły i kamienia zamiast łatwopalnego drewna. Ulice miały być szersze, a budynki bezpieczniejsze.
Odbudowa zniszczonej części Londynu trwała prawie 50 lat. Ważną rolę odegrał architekt Christopher Wren, który zaprojektował nową katedrę św. Pawła oraz 51 kościołów.
Wraz z Robertem Hooke’em stworzył również The Monument – ogromną kolumnę upamiętniającą pożar i odbudowę miasta.
Pomnik stoi dokładnie 202 stopy od miejsca wybuchu pożaru
The Monument ma 202 stopy, czyli około 61 metrów wysokości. Znajduje się dokładnie 202 stopy od miejsca przy Pudding Lane, w którym rozpoczął się pożar.
Na platformę widokową prowadzi 311 spiralnych stopni. Z wysokości niemal 49 metrów można dziś oglądać panoramę Londynu i obszar, który 360 lat temu pochłonęły płomienie.
Co ciekawe, kolumna miała również służyć jako ogromny instrument naukowy. Planowano wykorzystywać ją jako teleskop oraz miejsce eksperymentów związanych z grawitacją i ruchem wahadła. Pomysł porzucono z powodu drgań wywoływanych przez ruch uliczny.
Katastrofa, która zmieniła Londyn
Wielki Pożar Londynu był tragedią dla tysięcy mieszkańców, którzy stracili domy, miejsca pracy i cały dobytek. Katastrofa doprowadziła jednak do wprowadzenia nowych zasad budowlanych oraz stworzenia miasta bardziej odpornego na podobne zdarzenia.
Dzisiaj po dawnej zabudowie pozostało niewiele śladów, ale historia, która rozpoczęła się w małej piekarni przy Pudding Lane, nadal jest obecna w samym sercu Londynu.
