Donald Trump przedstawił zaskakjącą historię związaną z zamachami na World Trade Center. Prezydent USA twierdzi, że po atakach z 11 września 2001 roku dwóch strażaków chwyciło go pod ramiona i wyniosło z okolicy zagrożonego budynku. Jego relacja wzbudziła jednak poważne wątpliwości – dotychczas nie przedstawiono dowodów, które potwierdzałyby ten dramatyczny epizod.

Donald Trump wspomina 11 września
Trump opowiedział tę historię 8 września 2026 roku podczas uroczystości zorganizowanej przed Białym Domem przez fundację Tunnel to Towers. Wydarzenie poprzedzało obchody 25. rocznicy zamachów terrorystycznych na World Trade Center i Pentagon.
Prezydent wspominał, że krótko po atakach miał udać się ze swoją ekipą budowlaną w okolice Ground Zero. Jak twierdził, znajdujący się w pobliżu dawny budynek U.S. Steel zaczął wydawać niepokojące odgłosy.
– Myśleliśmy, że zawali się prosto na nas – relacjonował Trump.
Według jego opowieści dwóch potężnie zbudowanych strażaków chwyciło go pod ramiona, uniosło i zaczęło z nim biec. Trump miał powiedzieć ratownikom, że jest w stanie uciekać samodzielnie.
Czy Trump został uratowany z World Trade Center?
Nie. Z wypowiedzi prezydenta nie wynika, że znajdował się wewnątrz jednej z wież World Trade Center ani że został wydobyty z ich ruin. Mówił o wydarzeniu, do którego miało dojść przy innym budynku znajdującym się w pobliżu Ground Zero.
Nie wiadomo również dokładnie, kiedy opisywana sytuacja miała się wydarzyć. Sam Trump nie podał precyzyjnej daty ani nazwisk strażaków, którzy mieli go uratować.
Relacja nie została dotychczas potwierdzona przez niezależnych świadków, dokumenty, zdjęcia ani nagrania. Były zastępca dowódcy nowojorskiej straży pożarnej Richard Alles mówił wcześniej, że przez wiele miesięcy pracował na miejscu tragedii, lecz nigdy nie widział tam Trumpa.
Wątpliwości dotyczą również ekipy budowlanej
Trump od lat powtarza, że po zamachach wysłał swoich pracowników do pomocy przy usuwaniu skutków katastrofy. W różnych wypowiedziach pojawiały się jednak odmienne liczby – mówił między innymi o 100 lub 200 osobach.
Nie odnaleziono oficjalnych dokumentów potwierdzających udział tak licznej ekipy przedsiębiorcy w akcji prowadzonej na Ground Zero. Ratownicy uczestniczący w działaniach również nie przypominają sobie obecności tej grupy.
Wiadomo natomiast, że Trump pojawił się w pobliżu ruin World Trade Center kilka dni po zamachach i udzielał tam wywiadów. To jednak nie potwierdza historii o strażakach, którzy mieli wynieść go z zagrożonego miejsca.
Biały Dom broni prezydenta
Pytania dotyczące prawdziwości relacji Trumpa wywołały reakcję Białego Domu. Administracja prezydenta uznała podważanie jego słów za kolejny atak wymierzony w Trumpa.
Sam prezydent nie przedstawił dodatkowych szczegółów, które pozwoliłyby jednoznacznie zweryfikować jego opowieść. Amerykańskie media podkreślają więc, że jest to relacja Donalda Trumpa, a nie potwierdzony fakt.
25 lat od zamachów na World Trade Center
Podczas uroczystości Trump oddał hołd ofiarom oraz ratownikom uczestniczącym w akcji 11 września 2001 roku. Wyróżnił między innymi Wellesa Crowthera, znanego jako „człowiek w czerwonej bandanie”, który pomógł wielu osobom wydostać się z południowej wieży. Crowther zginął podczas jej zawalenia.
W zamachach z 11 września śmierć poniosło 2977 ofiar, nie licząc 19 porywaczy. Był to najtragiczniejszy atak terrorystyczny w historii Stanów Zjednoczonych.
