Brytyjski rynek gastronomiczny żyje sprawą jednego z dużych dostawców mięsa do kebabów. Firma Kismet Kebabs Ltd została ukarana grzywną w wysokości £500,000 po tym, jak sąd usłyszał, że produkty sprzedawane jako kebab z jagnięciny w rzeczywistości zawierały znacznie mniej jagnięcego mięsa, niż deklarowano na etykietach. O sprawie informują brytyjskie media oraz branżowe źródła gastronomiczne.

Kebab z jagnięciny nie był tym, za co go sprzedawano
Sprawa dotyczy firmy Kismet Kebabs Ltd z Essex, dostarczającej produkty do lokali gastronomicznych, takeawayów i hurtowni w Wielkiej Brytanii. Według ustaleń śledczych część produktów opisywanych jako jagnięce zawierała mieszankę tłuszczu, skóry, innych rodzajów mięsa oraz produktów mechanicznie odzyskiwanych.
Najbardziej uderzający przykład dotyczył produktu oznaczonego jako lamb doner, który według deklaracji miał zawierać 87% jagnięciny. Badania wykazały jednak, że miał on jedynie 51% mięsa i aż 40% tłuszczu.
Kontrola zaczęła się od badań kebabów w lokalach
Do wykrycia nieprawidłowości doszło po działaniach Swansea Council Trading Standards. Pod koniec 2020 i na początku 2021 roku przeprowadzono regionalne badania próbek mięsa kebabowego sprzedawanego w lokalnych restauracjach i punktach takeaway. Celem było sprawdzenie, czy opis produktu zgadza się z jego rzeczywistym składem.
Wyniki testów pokazały, że produkty dostarczane przez Kismet Kebabs nie odpowiadały opisom na etykietach. Kolejne badania laboratoryjne wykazały znaczące różnice między deklarowanym a faktycznym składem mięsa.
Co znaleziono podczas kontroli?
Podczas kontroli zakładu produkcyjnego śledczy mieli wykryć problemy związane z procesem produkcji, pakowaniem i oznaczaniem produktów. Analiza faktur wskazywała, że firma kupowała stosunkowo niewielkie ilości jagnięciny, natomiast znaczne ilości takich składników jak tłuszcz jagnięcy, skóra, kozie mięso, baranina oraz mięso owcze.
Sąd usłyszał również, że firma produkowała mechanicznie odzyskiwane produkty mięsne, składające się m.in. z podgardla, ścinków baraniny, wody i lodu, które następnie wliczano do deklarowanej zawartości mięsa.
Sąd: „znaczna nieuczciwość” przez dłuższy czas
Sprawa trafiła do Swansea Crown Court, gdzie Kismet Kebabs Ltd przyznała się do jednego zarzutu oszustwa przez fałszywe przedstawienie informacji. Firma została ukarana grzywną £500,000 oraz zobowiązana do zapłaty £259,298 kosztów postępowania. Ma cztery lata na uregulowanie należności.
Sędzia uznał, że w czasie, którego dotyczyła sprawa, nieuczciwe praktyki były w firmie szeroko obecne, a przedsiębiorstwo dopuściło się „znacznej nieuczciwości” przez dłuższy okres. Obrona firmy przekonywała, że od tamtego czasu wprowadzono istotne zmiany i poprawiono standardy.
Dlaczego ta sprawa jest ważna dla klientów?
Dla wielu osób kebab to szybki i tani posiłek, ale ta sprawa pokazuje, jak ważne jest rzetelne oznaczanie produktów. Klient, który kupuje kebab z jagnięciny, ma prawo wiedzieć, co faktycznie znajduje się w jedzeniu. Problem nie dotyczy tylko smaku czy jakości, ale przede wszystkim zaufania do dostawców i całego łańcucha żywnościowego.
Food Standards Agency podkreśla, że nazwa żywności musi być jasna i nie może wprowadzać konsumenta w błąd. Agencja wskazuje też, że fałszywe przedstawianie składu żywności, podmiana składników czy nieprawdziwe etykiety mogą być traktowane jako food crime, czyli przestępczość żywnościowa.
Co mogą zrobić konsumenci?
Klienci w UK, którzy podejrzewają fałszywe oznaczanie jedzenia, mogą zgłaszać sprawy do Trading Standards lub Food Standards Agency. FSA informuje, że podejrzenia dotyczące przestępczości żywnościowej można zgłaszać poufnie do National Food Crime Unit.
Sprawa Kismet Kebabs pokazuje, że nawet nagradzani i znani dostawcy mogą znaleźć się pod lupą służb, jeśli produkty nie odpowiadają temu, co widnieje na etykiecie. Dla branży gastronomicznej to mocne ostrzeżenie: klient może nie widzieć, co trafia do donera, ale kontrola laboratoryjna już tak.
