Diabelskie palce w polskich lasach mogą przerazić nawet doświadczonych grzybiarzy. Intensywnie czerwone ramiona wystające ze ściółki przypominają macki ośmiornicy lub dłoń rodem z horroru. Jeszcze większe zaskoczenie wywołuje zapach grzyba – dojrzały okaz wydziela woń przypominającą rozkładające się mięso.

Za budzącą grozę nazwą kryje się okratek australijski (Clathrus archeri). Ten niezwykły grzyb pochodzi z Australii i Nowej Zelandii, ale od lat można spotkać go również w Europie, w tym w Polsce.
Wygląda jak stworzenie z horroru
Młody owocnik okratka australijskiego początkowo nie wygląda szczególnie niepokojąco. Przypomina jasne, częściowo ukryte w ziemi jajko. Dopiero później jego osłona pęka, a ze środka wyrastają czerwone lub koralowe ramiona.
Najczęściej jest ich od czterech do ośmiu. Stopniowo rozchylają się na boki, tworząc kształt podobny do rozgwiazdy, ośmiornicy albo wielkich pazurów. Właśnie dlatego grzyb zyskał nazwy „diabelskie palce”, „palce diabła” oraz „grzyb ośmiornica”.
Dlaczego „diabelskie palce” cuchną padliną?
Odrażający zapach nie jest przypadkowy. Powierzchnię ramion dojrzałego grzyba pokrywa ciemna, lepka substancja zawierająca zarodniki.
Woń zgniłego mięsa przyciąga muchy oraz inne owady żywiące się padliną. Zarodniki przyklejają się do ich ciał, a następnie są przenoszone w kolejne miejsca. To sprytny sposób rozmnażania i rozprzestrzeniania się grzyba.
To, co odstrasza ludzi, dla owadów jest więc wyjątkowo atrakcyjne.
Skąd australijski grzyb wziął się w Europie?
Okratek australijski pochodzi z półkuli południowej. W Europie po raz pierwszy odnotowano go w 1914 roku we Francji.
Jedna z hipotez zakłada, że zarodniki mogły dotrzeć na kontynent razem z transportowaną z Australii wełną. Nie ma jednak całkowitej pewności, w jaki sposób grzyb rozpoczął swoją europejską wędrówkę.
W Polsce pierwsze stanowiska okratka australijskiego opisano w latach 70. XX wieku. Początkowo znajdowano go głównie na południu kraju, ale z czasem zaczął pojawiać się również w innych regionach.
Gdzie można go spotkać?
„Diabelskie palce” najczęściej wyrastają w miejscach wilgotnych i bogatych w rozkładającą się materię organiczną. Można je znaleźć między innymi:
- w lasach liściastych i mieszanych,
- na łąkach,
- w parkach,
- w zaroślach,
- na skrajach lasów,
- wśród opadłych liści i kawałków drewna.
Okratek jest saprofitem, co oznacza, że odżywia się martwą materią organiczną i uczestniczy w jej rozkładaniu.
Czy „diabelskie palce” są trujące?
Okratek australijski nie jest uznawany za grzyb trujący, ale nie nadaje się do jedzenia. Od zbierania skutecznie odstraszają jego zapach, wygląd i wyjątkowo nieprzyjemny smak.
Nie należy wkładać go do koszyka z innymi grzybami. Najlepiej pozostawić okaz na miejscu, zrobić zdjęcie i pozwolić mu spełniać swoją rolę w leśnym ekosystemie.
Jeżeli nie jesteśmy pewni rozpoznania znalezionego grzyba, nie powinniśmy go dotykać ani spożywać. Zdjęcie można przesłać do lokalnego nadleśnictwa lub grupy prowadzonej przez specjalistów zajmujących się grzybami.
Niezwykły przybysz zostanie z nami na dłużej
Liczba miejsc, w których obserwuje się diabelskie palce w polskich lasach, stopniowo rośnie. Sprzyjać temu mogą wilgotna pogoda, łagodne temperatury oraz łatwe przenoszenie zarodników przez owady.
Choć grzyb wygląda groźnie i pachnie odrażająco, nie atakuje ludzi ani zwierząt. Jest przede wszystkim jednym z najbardziej osobliwych przykładów tego, jak natura potrafi wykorzystać wygląd i zapach do przetrwania.
Jedno jest pewne – spotkanie z czerwonymi „mackami” wystającymi z leśnej ściółki trudno szybko zapomnieć.
