Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zwrócił się do Komisji Europejskiej z wnioskiem o ukaranie koncernu Meta kwotą 250 mln euro, czyli około miliarda złotych. Powodem ma być niewystarczająca reakcja właściciela Facebooka i Instagrama na fałszywe reklamy oraz internetowe oszustwa. Kara nie została jeszcze nałożona – decyzja należy do Komisji Europejskiej.

Polska domaga się wysokiej kary dla Mety
Krzysztof Gawkowski poinformował 27 sierpnia 2026 roku, że przesłał do Komisji Europejskiej formalny wniosek dotyczący nałożenia na Metę kary w wysokości 250 mln euro. Pismo jest datowane na 26 sierpnia i zostało skierowane do Henny Virkkunen, wiceprzewodniczącej wykonawczej Komisji Europejskiej odpowiedzialnej za bezpieczeństwo i suwerenność technologiczną.
Minister zarzuca koncernowi niewystarczająco skuteczne zwalczanie oszukańczych reklam publikowanych na Facebooku i Instagramie. Chodzi między innymi o materiały wykorzystujące bez zgody wizerunki znanych osób, fałszywe oferty inwestycyjne i reklamy prowadzące do niebezpiecznych aplikacji lub stron internetowych.
– Nie ma zgody na oszukiwanie użytkowników Facebooka i Instagrama – podkreślił Gawkowski podczas konferencji prasowej.
CERT Polska przeprowadził test reklam
Minister powołał się na wyniki testu przeprowadzonego przez CERT Polska, działający w strukturach NASK. Do Mety zgłoszono 122 reklamy zakwalifikowane jako oszustwa.
Według danych przedstawionych we wniosku:
- w 106 przypadkach Meta zdecydowała o nieusunięciu reklamy,
- usuniętych zostało 10 reklam,
- w sześciu przypadkach nie udzielono odpowiedzi.
Oznacza to, że 86,8 proc. zgłoszonych materiałów nie zostało usuniętych. Zdaniem ministra wyniki pokazują, że obecny system reagowania na podejrzane reklamy jest niewystarczający. Dane te potwierdzają również informacje opublikowane przez Reuters.
Fałszywe reklamy docierają do milionów użytkowników
Gawkowski zwrócił uwagę, że reklama może w krótkim czasie dotrzeć do ogromnej liczby odbiorców. Jego zdaniem równie szybko powinna odbywać się jej weryfikacja, szczególnie kiedy pojawia się podejrzenie oszustwa.
Fałszywe materiały często przypominają prawdziwe artykuły albo reklamy znanych firm. Mogą wykorzystywać nazwiska i zdjęcia polityków, przedsiębiorców czy popularnych prezenterów. Użytkownik po kliknięciu zostaje przekierowany na stronę, której celem może być wyłudzenie pieniędzy, danych osobowych lub dostępu do konta bankowego.
Minister wezwał Metę do wprowadzenia skuteczniejszych narzędzi usuwających oszustwa, fałszywe reklamy oraz treści promujące nielegalne aplikacje.
Co na to Meta?
Meta zapewnia, że zwalczanie fałszywych reklam traktuje priorytetowo. Koncern wskazuje, że korzysta z kilku poziomów zabezpieczeń, w tym kontroli reklam przed publikacją, weryfikacji reklamodawców, blokowania grup oszustów oraz usuwania wykrytych treści.
Firma miała również zaproponować przedstawicielom Ministerstwa Cyfryzacji spotkanie dotyczące dalszej współpracy. Odpowiedź koncernu nie przekonała jednak polskiego rządu, który oczekuje bardziej zdecydowanych działań.
Czy Meta musi już zapłacić miliard złotych?
Nie. Na obecnym etapie jest to wniosek polskiego ministra, a nie decyzja nakładająca karę.
Komisja Europejska musi przeanalizować przedstawione informacje i zdecydować, czy istnieją podstawy do wszczęcia postępowania oraz zastosowania sankcji. Nie wiadomo jeszcze, kiedy Komisja odpowie ani czy przychyli się do zaproponowanej wysokości kary.
Jak rozpoznać podejrzaną reklamę?
Szczególną ostrożność powinny wzbudzić reklamy obiecujące szybki i pewny zysk, wyjątkowo wysokie rabaty albo dostęp do „tajnej” inwestycji. Nie należy podawać danych karty, instalować nieznanych aplikacji ani przelewać pieniędzy bez wcześniejszego sprawdzenia firmy.
Podejrzaną reklamę można zgłosić administracji platformy oraz zespołowi CERT Polska. Jeżeli doszło do przekazania danych bankowych lub pieniędzy, należy jak najszybciej skontaktować się ze swoim bankiem.
