Royal Mail zapowiedział plan zwolnienia do 2,5 tys. pracowników w ramach restrukturyzacji firmy. Cięcia mają objąć głównie stanowiska biurowe oraz funkcje wsparcia, a nie listonoszy i kierowców.
Według firmy redukcje są związane ze spadkiem liczby wysyłanych listów oraz rosnącą konkurencją na rynku przesyłek. Royal Mail przekazał, że liczba doręczanych listów spadła o ponad 70% w porównaniu ze szczytowym okresem z połowy lat 2000.
Czy zwolnienia wpłyną na doręczanie przesyłek?
Royal Mail zapewnia, że planowane zmiany nie obejmą pracowników pierwszej linii, czyli m.in. listonoszy, kierowców oraz osób pracujących przy doręczaniu i sortowaniu przesyłek. Firma podkreśla, że restrukturyzacja ma pomóc uprościć działanie biznesu i poprawić obsługę klientów.
Cięcia mają zostać przeprowadzone do końca przyszłego roku, głównie poprzez dobrowolne odejścia oraz naturalną rotację pracowników.
Royal Mail pod presją
Decyzja pojawia się w czasie, gdy Royal Mail od dłuższego czasu mierzy się z krytyką dotyczącą jakości usług. Firma była już karana za niedotrzymywanie celów doręczeń, a wielu klientów skarży się na opóźnienia listów i przesyłek.
Dodatkowo koszt pierwszej klasy znaczka wzrósł w tym roku do £1.80, co również wywołało niezadowolenie części mieszkańców Wielkiej Brytanii.
Związki zawodowe krytykują decyzję
Związki zawodowe ostrzegają, że kolejne cięcia mogą pogorszyć morale pracowników i odbić się na jakości usług. Royal Mail twierdzi jednak, że zmiany są konieczne, aby firma mogła konkurować na rynku paczek i dostosować się do tego, że Brytyjczycy wysyłają coraz mniej tradycyjnych listów.
Na razie klienci nie muszą podejmować żadnych działań. Wysyłanie listów i paczek ma odbywać się normalnie, choć sytuacja Royal Mail pokazuje, jak mocno zmienia się rynek pocztowy w Wielkiej Brytanii.