Rosnące ceny paliwa lotniczego budzą obawy pasażerów planujących podróże. Czy ceny biletów Ryanair również pójdą w górę? Szef linii Michael O’Leary zapowiedział, że przewoźnik nie będzie doliczał osobnej opłaty paliwowej. To jednak nie jest obietnica, że za każdy lot zapłacimy tyle samo co dziś.
Ryanair rezygnuje z dopłaty paliwowej
Podczas rozmowy z dziennikarzami 23 września O’Leary powiedział, że Ryanair nie zamierza wprowadzać dopłaty paliwowej, mimo wyższych kosztów paliwa. Wyjaśnił, że linia jest obecnie w stanie poradzić sobie z częścią wzrostu cen dzięki wcześniejszemu zabezpieczeniu kosztów zakupu paliwa.
Jego zdaniem trudniejszy dla branży może być przyszły rok. O’Leary przewiduje, że niektórzy konkurenci doliczą dopłaty lub podniosą ceny biletów latem 2027 roku. Szacuje, że podwyżki u innych przewoźników mogą sięgnąć od 10 do 20 procent. To prognoza szefa Ryanaira, a nie ogłoszona podwyżka cen lotów.
Co to oznacza dla pasażerów lecących do Polski?
Dla osób latających między Wielką Brytanią a Polską najważniejsze jest rozróżnienie między dopłatą paliwową a ceną biletu. Ryanair zapowiada, że nie doda osobnej opłaty paliwowej. Nie oznacza to jednak, że ceny wszystkich jego połączeń pozostaną bez zmian.
Jeśli planujesz podróż, sprawdź końcową kwotę przed zakupem biletu, wraz z wybranym bagażem i miejscem. To ona pokaże, ile rzeczywiście zapłacisz za lot.
