Najpierw słychać tłuczek, potem skwierczenie na patelni. Dziś, 7 listopada, obchodzimy Dzień Kotleta Schabowego. Historia tego dania prowadzi do XIX-wiecznych książek kucharskich, w których obok znajomej panierki znajdziemy kilka zaskakujących dodatków.
Schabowy z kostką i sosem musztardowym
Lucyna Ćwierczakiewiczowa opisała „kotlety wieprzowe” w książce „365 obiadów za 5 złotych”, wydanej po raz pierwszy w 1860 roku. W wydaniu z 1871 roku radziła pokroić schab tak, żeby każda porcja miała kostkę, rozbić mięso, obtoczyć je w jajku i bułce tartej, a potem usmażyć na maśle lub smalcu.
Do kotletów polecała smażone na maśle szalotki albo sos cebulowy czy musztardowy. Z kolei w XIX-wiecznej „Kucharce litewskiej” Wincentyny Zawadzkiej kotlety ze schabu obtaczano w jajku i pokruszonych sucharkach, pieczono, a na koniec zalewano sosem chrzanowym.
Czy schabowy pochodzi z Wiednia?
Polski kotlet schabowy mógł powstać na wzór sznycla wiedeńskiego. W obu potrawach mięso rozbija się, panieruje i smaży. Klasyczny wiedeński sznycel robi się z cielęciny i podaje z cytryną, a podstawą polskiego kotleta jest schab wieprzowy. Podobieństwo jest wyraźne, choć dokładna droga przepisu na polskie stoły pozostaje niejasna.
Jak schabowy stał się niedzielnym klasykiem?
Kotlet schabowy upowszechnił się w czasach PRL, gdy zwiększyła się hodowla trzody chlewnej. Na dobre zadomowił się w barach i domowych kuchniach. Ziemniaki i zasmażana kapusta stały się jego klasycznymi dodatkami, a w wielu domach do dziś przed schabowym na stół wjeżdża rosół z makaronem.








