Niewielka angielska wieś Piddington zagłosowała za opuszczeniem Wielkiej Brytanii. To protest przeciwko planom umieszczenia nawet 1256 osób ubiegających się o azyl w pobliskiej, nieczynnej bazie wojskowej. Mieszkańcy ogłosili powstanie „Księstwa Piddington”, jednak przeprowadzone referendum ma wyłącznie symboliczne znaczenie.

Piddington chce opuścić Wielką Brytanię
Piddington to spokojna wieś w hrabstwie Oxfordshire, położona około 25 kilometrów od Oksfordu. Mieszka w niej około 350 osób. O niewielkiej miejscowości usłyszał jednak cały świat po przeprowadzeniu nietypowego referendum.
Mieszkańcy odpowiadali na pytanie, czy popierają odłączenie Piddington od Wielkiej Brytanii i dążenie do samostanowienia.
Oddano łącznie 312 głosów. Za „niepodległością” opowiedziało się 285 mieszkańców, 26 było przeciw, a jeden głos uznano za nieważny. Frekwencja wyniosła niemal 92 procent.
Przewodniczący lokalnej rady Tim McNally poinformował, że miejscowość będzie odtąd nazywana „Księstwem Piddington”.
Skąd tak nietypowy protest?
Głosowanie zorganizowano w odpowiedzi na rządowe plany dotyczące nieużywanego już terenu wojskowego MoD Bicester. Obiekt znajduje się około 800 metrów od Piddington.
Według medialnych informacji w ośrodku mogłoby zostać zakwaterowanych do 1256 samotnych mężczyzn w wieku od 18 do 65 lat, którzy złożyli w Wielkiej Brytanii wnioski o azyl. Liczba mieszkańców planowanego ośrodka byłaby więc ponad trzykrotnie większa niż populacja całej wsi.
Mieszkańcy twierdzą, że nie zostali odpowiednio włączeni w proces podejmowania decyzji. Zgłaszają obawy dotyczące bezpieczeństwa, lokalnej infrastruktury oraz wpływu tak dużego ośrodka na codzienne życie niewielkiej społeczności.
Jednym z problemów jest także położenie dawnej bazy. Jak informuje ITV News, dostęp dla pieszych jest ograniczony, a najbliższy chodnik znajduje się w znacznej odległości przy ruchliwej i nieoświetlonej drodze.
Czy Piddington naprawdę opuści Wielką Brytanię?
Nie. Referendum nie ma mocy prawnej i nie istnieje procedura umożliwiająca angielskiej wsi jednostronne odłączenie się od Wielkiej Brytanii.
Głosowanie było symbolicznym protestem, którego celem było zwrócenie uwagi rządu oraz mediów na sprzeciw mieszkańców. Określenie „Księstwo Piddington” także nie zmienia prawnego statusu miejscowości.
Cała akcja została porównana do brytyjskiej komedii „Passport to Pimlico” z 1949 roku. W filmie mieszkańcy jednej z londyńskich dzielnic odkrywają, że ich teren formalnie nie należy do Wielkiej Brytanii, i ogłaszają niezależność.
Decyzja o ośrodku jeszcze nie zapadła
Z oficjalnych informacji opublikowanych przez Home Office na stronie GOV.UK wynika, że ostateczna decyzja o wykorzystaniu MoD Bicester jeszcze nie została podjęta.
Teren przechodzi szczegółowe badania dotyczące jego przydatności. Projekt wymaga również odpowiednich pozwoleń, ocen oraz zatwierdzenia w procesie planistycznym.
Jeżeli ośrodek powstanie, miałby działać przez co najmniej dziesięć lat. Rząd zapowiada, że zostałby wyposażony między innymi w pomieszczenia wspólne i pralnię, a część podstawowych usług byłaby świadczona na miejscu, aby ograniczyć wpływ na okolicę.
Home Office zapewnia również, że na terenie ośrodka przez całą dobę działałaby ochrona oraz monitoring. Osoby kierowane do obiektu miałyby wcześniej przechodzić kontrole w policyjnych i imigracyjnych bazach danych.
Rząd chce zrezygnować z hoteli dla azylantów
Wykorzystywanie dawnych baz wojskowych jest częścią rządowego planu ograniczenia kosztownego zakwaterowania osób ubiegających się o azyl w hotelach.
Przedstawiciele rządu podkreślają, że odpowiedzialność za zapewnienie tymczasowego zakwaterowania powinna być rozłożona pomiędzy różne regiony kraju. Zapowiadają również rozmowy z władzami lokalnymi, policją, NHS oraz innymi instytucjami.
Zastrzeżenia mają nie tylko mieszkańcy. Organizacje pomagające uchodźcom ostrzegają, że odległe obiekty wojskowe mogą nie być odpowiednim miejscem dla osób, które uciekły przed wojną, przemocą lub prześladowaniami.
Symboliczne głosowanie, które usłyszał cały świat
Piddington pozostaje częścią Wielkiej Brytanii, ale nietypowe referendum spełniło swój główny cel – skierowało uwagę całego kraju na niewielką wieś i kontrowersyjny projekt.
Teraz mieszkańcy czekają na decyzję dotyczącą dawnej bazy wojskowej. Rząd podkreśla, że procedury nadal trwają, a złożenie dokumentów planistycznych nie oznacza jeszcze ostatecznej zgody na otwarcie ośrodka.
