Ceny nieruchomości w Wielkiej Brytanii spadły w ujęciu rocznym po raz pierwszy od prawie trzech lat. Najnowsze dane Lloyds pokazują, że przeciętny dom kosztuje obecnie £298 468. Największe obniżki odnotowano w Londynie oraz południowo-wschodniej Anglii.

Pierwszy taki spadek od 2023 roku
Według opublikowanego 7 września indeksu cen nieruchomości Lloyds ceny domów w sierpniu 2026 roku były średnio o 0,4 proc. niższe niż rok wcześniej. To pierwszy roczny spadek od listopada 2023 roku.
W porównaniu z lipcem ceny zmniejszyły się o 0,2 proc., natomiast w ciągu ostatnich trzech miesięcy spadły o 0,1 proc.
Średnia cena nieruchomości w Wielkiej Brytanii wynosi obecnie £298 468. To około £785 mniej niż miesiąc wcześniej, kiedy przeciętny dom był wyceniany na £299 253.
Mimo ostatnich spadków ceny od początku 2026 roku pozostają wyższe o około 0,2 proc.
Ceny domów w Londynie spadają
Sytuacja różni się w zależności od regionu. Największe roczne spadki cen zanotowano w południowej części Anglii:
- południowo-wschodnia Anglia – spadek o 1,6 proc.,
- Greater London – spadek o 1,5 proc.
Londyn pozostaje jednym z najdroższych miejsc do zakupu nieruchomości w całym kraju. Wysokie ceny w połączeniu z drogimi kredytami sprawiają jednak, że coraz mniej osób może pozwolić sobie na kupno domu lub mieszkania w stolicy.
Inaczej wygląda sytuacja w Irlandii Północnej, gdzie ceny wzrosły w ciągu roku aż o 6,9 proc. W Szkocji odnotowano wzrost wynoszący około 3,5 proc.
Dlaczego ceny nieruchomości spadają?
Jedną z głównych przyczyn osłabienia rynku są wysokie koszty kredytów hipotecznych. Oprocentowanie wielu nowych dwu- i pięcioletnich ofert ze stałą stopą przekracza obecnie 5,5 proc.
Wyższe raty ograniczają możliwości kupujących, szczególnie osób planujących zakup pierwszego domu. Część potencjalnych nabywców odkłada decyzję, licząc na obniżenie oprocentowania w przyszłości.
Na rynek wpływają także:
- inflacja i rosnące koszty utrzymania,
- niepewność gospodarcza,
- wzrost cen energii,
- sytuacja geopolityczna,
- obawy związane z jesiennym budżetem rządu.
Liczba zatwierdzonych kredytów hipotecznych spadła do najniższego poziomu od początku 2024 roku. Ostrożniejsi stali się zarówno kupujący, jak i sprzedający.
Sprzedający nie chcą mocno obniżać cen
Mimo słabszego zainteresowania wiele osób nie decyduje się na duże obniżki. Zamiast sprzedawać dom poniżej oczekiwanej wartości, właściciele często wycofują nieruchomość z rynku lub przekładają sprzedaż.
Może to ograniczać skalę dalszych spadków, ale jednocześnie oznacza mniejszą liczbę zawieranych transakcji.
Kupujący znajdują się jednak obecnie w nieco lepszej sytuacji negocjacyjnej. Przy większym wyborze nieruchomości i mniejszej konkurencji łatwiej jest uzyskać obniżkę ceny albo wynegocjować korzystniejsze warunki zakupu.
Czy to dobry moment na zakup domu?
Spadek cen może być dobrą wiadomością dla osób posiadających odpowiednio wysoki depozyt i stabilne dochody. Niższa cena nieruchomości nie zawsze oznacza jednak, że zakup będzie tańszy.
Wysokie oprocentowanie kredytu może sprawić, że miesięczna rata nadal będzie znacznie większa niż kilka lat temu. Przed podjęciem decyzji warto więc porównać nie tylko ceny domów, ale także całkowity koszt kredytu oraz wysokość miesięcznych płatności.
Szczególnie uważne powinny być osoby, których obecna umowa ze stałym oprocentowaniem wkrótce dobiegnie końca. Przejście na nową ofertę może oznaczać wyraźny wzrost raty.
Czy ceny domów będą nadal spadać?
Eksperci spodziewają się, że brytyjski rynek nieruchomości pozostanie osłabiony w najbliższych miesiącach. Dużo będzie zależało od inflacji, decyzji Banku Anglii oraz zmian oprocentowania kredytów hipotecznych.
Nie wszystkie raporty pokazują jednak taki sam obraz rynku. Nationwide poinformował wcześniej o rocznym wzroście cen wynoszącym 1,6 proc. Rozbieżności wynikają między innymi z różnych metod obliczania indeksów oraz danych dotyczących kredytów udzielanych przez poszczególne banki.
Najnowszy raport Lloyds jest jednak wyraźnym sygnałem, że długi okres wzrostu cen wyhamował. Szczególnie widoczne jest to w Londynie i południowej Anglii, gdzie wysokie koszty zakupu najmocniej ograniczają możliwości mieszkańców.
